Być jak Trump. Ivanka Trump

Biżuteria & Akcesoria

Amerykanie mają nowego Prezydenta. Jacy wyborcy, taki prezydent. Podobno. Szowinistyczny showman, sprawny biznesmen, itd. Tym razem nie o nim. Tym razem o dworze – Trump Family i jego najjaśniejszej gwieździe – Ivance prześlicznej córeczce, która podobnie jak tatuś wszystko zamienia w złoto, dosłownie i metaforycznie.

 

 

Ivanka Trump to ekskluzywna biżuteria, odzież, buty, akcesoria domowe, podróże i szeroko rozumiany styl życia. Wszystko sprzedawane za pomocą różowiutkiej strony internetowej i sztabu ludzi od jej prowadzenia, podobnie jak FB, instagrama, tweetera, itp. A tak naprawdę to tylko wielkie małe zabawki 35-letniej dziewczynki, która odcina kupony od nazwiska lub jeśli ktoś woli inaczej – dumnie nosi jego brzemię.

Najbardziej dochodowa linia, z oczywistych względów – ekskluzywna biżuteria by Ivanka Trump, ma mnóstwo zapożyczeń i bywa dość łudząco podobna do wzorów Tiffany, czy popularnych modeli Chanel. Ale „inspiracje” są po prostu sprytnie oszlifowane. Jest poprawna, 18-karatowe złoto, diamenty, kamienie szlachetne. Niespecjalnie ostentacyjna, dość nowoczesna i po prostu miła dla oka. Można podejść do sprawy tak – jeśli nie stać się na biżuterię Tiffany, ale nadal stać się na drogie świecidełka i na to, żeby traktować je jako inwestycję to kupuj tę z sygnaturą IVANKA TRUMP FINE JEWELRY.

 

Inaczej sprawa się ma z linią odzieży, butów i akcesoriów. To tak zwana średnia półka, na którą stać Amerykankę z middle class. Ceny od 200 do mniej więcej 1000 złotych. Bezpieczne, ale urokliwe modele. Dobrze uszyte, z przyzwoitych gatunkowo materiałów, dziewczęce. Casualowa odzież bogatej Ameryki, w cenach Ameryki klasy średniej lub do niej aspirującej. Jeśli chcesz wyglądać jak Ivanka, to kup te ciuchy. Serio. Są bardzo w jej stylu – dobrze ułożonej dziewczyny, która pracuje, jest żoną, matką i miewa jakieś tam hobby. Można odnieść wrażenie, że to styl Ameryki lat 50-tych w wersji dostosowanej do pokolenia millenium. Tylko brzmi to jak reklama na dropsach :D. To może tak – styl żony ze Stepford, w wersji z cyborgiem, który pracuje jeszcze zawodowo?

 

Ivanka to również, a może przede wszystkim (?) matka, żona, bizneswoman. I córeczka tatusia, jakże by inaczej. Sprawia wrażenie tak idealnej, że aż nudnej, ale co tam. Ważne że to się sprzedaje. Mniej ważne, że te aktorskie kreacje, które nam serwuje są jakoś logicznie sprzeczne. 35-latka, która próbuje być wyluzowana niczym dość infantylna studentka; empatyczna bizneswoman; mama niemowlęcia, która nie zdejmuje szpilek nawet do zabaw z maluchem; Pierwsza Córka Ameryki, która absolutnie nie ma zamiaru być Pierwszą Damą, ale zajmuje gabinet w zachodnim skrzydle Białego Domu… Nie chce przyćmiewać swojej macochy i bądź co bądź formalnej Pierwszej Damy, ale wyjścia nie ma, bo… tatuś.

DOM IVANKI I JAREDA KUSHNERA W WASZYNGTONIE (fot. Bussines Insider/Zillow)

 

Jej landrynkowa wersja feminizmu jest tak zabawna, że aż niemożliwa do przyswojenia. Ivanka, która pracuje, osiągając oczywiście spektakularne sukcesy, zarabia bajońskie pieniądze, ma stylowy apartament na nowojorskim Upper East Side i przynajmniej kilka Birkin Bag; wygląda bajecznie, ma cudowne dzieci (z pewnością nie borykające się z katarem, przeziębieniem, brudnym śliniakiem, stłuczoną głową, czy gorszymi przypadłościami), jeszcze bardziej cudownego męża (dla którego zmienia wiarę, zasady życia i przynajmniej na jakiś czas dystansuje się od ojca), a o którym nigdy nie dowiemy się niczego do końca. A za tym wszystkim stoi sztab pomocy domowym, niań, opiekunek, asystentek, itp. Ciekawe ile z nich to te pochodzenia meksykańskiego? Ale bez złośliwości… Tak całkiem poważnie, głupotą byłoby nie wykorzystać potencjału, który daje jej nazwisko. Tylko ile w tym Ivanki, a ile biznesowej kalkulacji? Raczej się tego szybko nie dowiemy. Poza tym, czy ktokolwiek od niej oczekuje zmieniania pieluch? Nie sądzę. To dziewczyna, która jest uczłowieczoną wersją milionerki, do której się aspiruje. A proza życia doprawdy jest mało inspirująca.

NOWOJORSKIE ŻYCIE IVANKI 

 

Ivanka Trump to przede wszystkim marka. Dobrze wymyślona, silna, dopieszczona marketingowo i PR-owo, z dużym potencjałem rozwoju. Również potencjału ekspansji w zupełnie innym kierunku niż dotychczasowy. Ona doskonale o tym wie. Prawdopodobnie uczennica już jakiś czas temu przerosła mistrza, czego tatuś jeszcze się nie domyśla. Mimo dość powszechnej krytyki po wpadkach ze sprzedażą biżuterii i akcesoriów sygnowanych jej nazwiskiem w trakcie i po kampanii prezydenckiej, bojkocie linii ubrań i dodatków przez luksusowe domy towarowe w USA (Nordstrom, Neiman Marcus, HSN) od kilku tygodni jej marka bije rekordy sprzedaży. Wszystko można obrócić w sukces, bojkot również. I ona to potrafi. To i znacznie więcej.

 

Otwarcie jednego ze sklepów marki Ivanka Trump, fot. ivankatrump.com

 

Jest córką najpotężniejszego dziś polityka na świecie. Na jej nieszczęście – tylko córką. Gdyby była chłopcem nikt nie zastanawiałby się, czy może mieć gabinet w Białym Domu. Byłaby naturalnym dziedzicem. Od niej od dziecka oczekiwano dwóch rzeczy – urody po mamusi i co najwyżej sprytu po tatusiu. Odwieczny problem w rodzinach przedsiębiorców, hodujących synów spadkobierców i córki, które mają być śliczne i dobrze wychodzić za mąż. XXI wiek nie ma tu nic do rzeczy, podobnie jak położenie geograficzne i zasobność portfela. Córki ślicznych matek i ojców biznesmanów od początku uczą się ogrywania facetów ich wyobrażeniem o kobiecie, a nie swoimi rzeczywistymi atutami. Ivanka wie to doskonale i pewnie sporo spraw będzie musiała załatwić rękami małżonka. Na szczęście oboje wydają się bardzo ambitni i jakoś jestem przekonana, że jeszcze nie raz nas zaskoczą.

 

© 2017 Kinelkovska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia użyte na stronie stanowią własność właściciela strony.