FLOWER POWER

Biżuteria & Akcesoria

„Kwiaty? Na wiosnę? Odkrywcze…”, powiedziałaby główna bohaterka filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, Miranda Priestly.

 

I tym jednym zdaniem zamknęłaby temat wiosennych kwiatów na stronach poczytnego magazynu modowego. Bo rzeczywiście odkrywczy ten temat nie jest. Jakby oczywista oczywistość. Tylko wiecie, jak tą wiosnę przeżyć bez kwiatów? Jak się nimi nie ozdobić choć trochę, skoro bez już kwitnie, konwalie gdzieniegdzie też się pojawiły. Słońce po prostu stworzone do podziwiania kwiatowych kolorów…

Kolczyki z płatkami żywych wrzośców, zatopione w transparentnej żywicy, odpornej na promienie UW (więc z pewnością nie zżółkną) wykonane przez Ewę Grol (www.ewagrol.pl), której prace znajdziecie również na Pakamerze. Średnica kulki to jakieś 2,5 cm, a Ewa Grol potrafi w tej żywicy zatopić wszystko. Bez względu na wszystkie upodobania stylistycznie – nie zakochasz się?

Flower Power 

Flower Power jest wszędzie. Tapety 3D, poszewki na poduszki z kwiatowym motywem niczym z obrazów XVII-wiecznych holenderskich obrazów i miejskie dżungle nawet w mikroskopijnych mieszkaniach. Nie da się przejść obok tego obojętnie. Poza tym na usprawiedliwienie – Chanel kochała kamelie i miała je niemal w każdej kolekcji, Dior róże nieustannie gdzieś przemycał, więc jeśli my się odrobinę ukwiecimy, to tylko dobrze nam zrobi.

Kultowe kamelie w biżuterii Chanel, fot. chanel.com

 

Kwiat kamelii jest w kolekcjach Chanel odkąd Coco zaczęła projektować biżuterię. Lub odkąd dostała pierwszą kamelię od Boya Capela. Tego, którego kochała najbardziej. I tego samego, który jej nigdy nie potraktował przyzwoicie. Mimo że spędzili razem ponad 10 lat. Jemu nie przeszkodziło to w zawarciu związku małżeńskiego, w tak zwanym międzyczasie, z kimś zupełnie innym.  Jej w stworzeniu fundamentów pod przyszłe imperium. Z wielkimi miłościami, na absurdalnym poziomie adrenaliny tak właśnie czasem bywa. Boy Capel nigdy nie został mężem Chanel, ale dał jej kamelię, którą ona na zawsze wprowadziła do swoich projektów. Plus kultowy model torebki, zwany nie inaczej, jak „Boy”.  Capel zginął w wypadku samochodowym w 1919 roku. Cemelie i torebka przetrwały nie tylko jego, ale i samą Chanel… 

Kwiatowe motywy bronią się zawsze

Modne, niemodne? Wiecie co, to jest może dobre dla nastolatek. Kobiety, nie dziewczynki spokojnie mogą się skoncentrować na tym, co lubią, a czego nie. Styl się broni zawsze. Poza trendem, must havem i takimi tam. I kwiaty się bronią zawsze. Nawet uwzględniając wszystkie teorie pt. introwertyczki lubią minimalistyczne ozdoby, ekstrawertyczki – odwrotnie. Po drodze jest kilka zjawisk – semi, border i innych pośrednich. W gruncie rzeczy wszystko nam wolno. Za mało życia mamy na „nie wolno”. A florystyczne motywy wracają nieustannie. Większe, mniejsze, kolorowe, monochromatyczne. W biżuterii szczególnie. Mniej więcej od XVII wieku, bo wcześniej były zarezerwowane raczej dla zdobień sakralnych. Róża szczególnie, przeznaczona dla kultu Maryjnego. I sztuka jubilerka nie była tak zaawansowana.

 

Dziś mamy dowolność i wybór wykraczający poza jakiekolwiek ramy. Walory estetyczne to jedno. W biżuterii aspekt wizualny to zaledwie jakaś część jej znaczenia. Prawdziwa siła tego, co nosimy jest ukryta w kodach, co taka niewielka ozdoba o nas mówi. A mówi coś zawsze, uwierzcie. Nawet jeśli nam się wydaję, że to nieistotne. Można by chyba stworzyć cały dział psychologii poświęcony kodom poukrywanym w naszych błyskotkach. A może już stworzono, nie wiem. Biżuteria to nasza osobowość, stany emocjonalne poukrywane przed światem. Nastrój, chwilowa potrzeba, wołanie o coś lub do czegoś. Czasem marzenia, o których nie mówimy głośno. Wspomnienia najważniejsze. I symbolika, o której czasem nie mamy pojęcia, a którą coś do nas przyciąga.

 

 

 

Z tymi kwiatowymi zdobieniami tak trochę jest. Dla niektórych odrobinę dziecinne. Dla innych są tęsknotą za naszą kobiecością, poukrywaną gdzieś w meandrach feminizmu i biznesowych mundurków. W hinduskiej symbolice kwiat zawsze opowiada o tajemnicy, szczęściu, symetrii. W oczywisty sposób jest traktowany jako synonim kobiecego piękna. Jubilerzy to wiedzą, tak samo jak specjaliści od prognozowania trendów na rynku. I do końca świata będą tych florystycznych motywów używać, żeby nas od czasu do czasu porozpieszczać. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy same sobie te jubilerskie cuda możemy kupować. Wyobraźcie sobie XIX wiek – biżuterię z motywem róży mężczyzna dawał kobiecie, tylko pod warunkiem, że była jego żoną lub oficjalnie „zarezerwowaną” narzeczoną. Dla wszystkich innych oznaczało to w najlepszym wypadku nieszczęście.

 

 

Flower Power u polskich marek 

Bez względu na prognostyczne meandry, każda z nas znajdzie coś dla siebie, jeśli tylko kwiatowe motywy są tymi, które lubicie. Dla fanek minimalistycznych ozdób każda szanująca się biżuteryjna marka ma w tym roku kolekcję z drobnymi ozdobami kwiatowymi. W.Kruk – emaliowane czerwone maki, Yes – różyczki, Apart – ażurowe plecionki z różą i kwiatem lotosu, Jubitom co prawda nie ma kwiatów, ale cała kolekcja Flora to liście i motywy zapożyczone z przyrody. Więc metafor znaczeń mamy w tym wszystkim mnóstwo. Drzewo to starożytny symbol odradzania się, dostatku i bezpieczeństwa. Liście to natomiast hinduska metafora życia i dobrej wróżby na przyszłość.

 

 

Kolekcja W.Kruk – Kwiaty Nocy, w której główną grają czerwone maki, choć inspiracja pochodzi ponoć z florystycznych tatuaży. Biżuteria wykonana ze srebra, pokrywanego 14-karatowym złotem, emalią, ozdobiona spinelami. W kolekcji oprócz czerwonych maków znajdziecie też lilie w rodowanym na ciemno srebrze, ciemnofioletowe bratki, polne fiołki, błękitne chabry i różyczki.

 

 

Rosarium marki Yes, biżuteria zaprojektowana przez Magdę Dąbrowską, absolwentkę Architektury i Wzornictwa ASP w Poznaniu, z różą w roli głównej. Podobna technika wykonywania – pozłacane srebro i emaliowane kwiaty. W kolekcji są też elementy w całości w kolorze złota, dla tych z nas, które klasykę cenią ponad wszystko. A te róże wszystkie mają w sobie coś pierwotnego, wcale nie są takie idealne pod linijkę i w tym cały ich urok. Mistyczny symbol energii miłości, zatrzymany gdzieś blisko serca. Romantycznie się zrobiło nagle…

 

Kwiatowy efekt wow 

Jeśli lubicie błyskotki przykuwające uwagę w sposób bardziej spektakularny – wybór jest jeszcze większy. Po pierwsze od kilku sezonów nie znika z wybiegów pomysł na jeden duży kolczyk, zamiast grzecznego kompletu. Koncepcja się trochę zmienia, jakieś półtora roku temu lansowane były dwa inne koczyki, duży i mały. Później duży i bardzo mały, zupełnie odmienne, teraz jeden duży. Po prostu. Dobry pomysł, dla tych z Was które jeden kolczyk gdzieś tam zgubiły. I nauczka na przyszłość, żeby tego pojedynczego, który został, jednak nie wyrzucać. Okazuje się, że zawsze może się przydać, jak widać.

 

 

Kwiatowa biżuteria naśladująca naturę 

W pracowniach artystycznych znajdziecie całe mnóstwo imponujących, ostentacyjnie urodziwych, prac – od bransoletek, po kolczyki, naszyjniki, broszki czy spinki do włosów. W tych florystycznych pracach najważniejsze stało się, żeby jak najlepiej naśladowały naturę. Więc biżuteria jest niesymetryczna, przestrzenna, mało oczywista. W niektórych projektach naprawdę można zacząć się zastanawiać, co to jest i z czego zostało zrobione. Czy kwiatowe płatki to jeszcze bawełna, czy już jakieś konkretne tworzywo, idealnie naśladujące naturalne złamania i niedoskonałości. A najważniejsze i tak pozostaje założenie – ma na humor to wszystko poprawiać, uśmiech na twarzy wywoływać i dystansować od tego, co nam nie służy 🙂

 

 

Wiosenne inspiracje? More… 

© 2019 Kinelkovska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia użyte na stronie stanowią własność właściciela strony.