ŁZY ANIOŁÓW, czyli najbardziej kobiece kamienie szlachetne

Biżuteria & Akcesoria

Złożone głównie z węglanu wapnia i substancji białkowej zwanej konchioliną. Wzór chemiczny? CaCO3. Należą do kamieni szlachetnych, choć faktycznie kamieniami nie są. Sprzeczność? Nie, to po prostu najbardziej kobiecie kamienie, jakie kiedykolwiek poznacie. Perły…Zaprzyjaźnijcie się z nimi, a na pewno nie pożałujecie pieniędzy na nie wydanych.

POKOCHAJCIE PERŁY 

Mają około 6000 lat i zachwycają niezmiennie tak samo. Może z powodu ich zdolności do równoważenia rytmu życia i kobiecych hormonów. Wg specjalistów medycyny niekonwencjonalnej pomagają w stabilizacji przemiany materii, wspierają odnowę komórek i oczyszczanie organizmu z toksyn, obniżają poziom cholesterolu. Coraz częściej stosowane są w kosmetologii – mają zdolność pochłaniania szkodliwego promieniowania, więc przynajmniej pośrednio powinny zapobiegać jego niekorzystnym następstwom, np. starzeniu się skóry. Hurra! Kosmetyki z ich dodatkiem wpływają ponoć na strukturę kolagenu i potrafią zmiękczyć i wygładzić stwardniałą i przerośniętą tkankę blizn. Idealny dodatek do życia w wersji slow life, prawda? Ale to zaledwie początek ich niesamowitych cech. Poznajcie PERŁY!

 

 

Perłowe naszyjniki wystawione na sprzedaż przez Dom Aukcyjny Chrisie’s, ceny wywoławcze startują od 3000 USD, fot. Christie’s

 

LEGENDY O ICH POWSTANIU JEST TYLE, ILE RODZAJÓW PEREŁ 

Legend o powstaniu pereł jest przynajmniej tyle, co ich odmian. Zrodzone z perłopławów zapłodnionych przez tęczę. Dar boga Orala dla księżniczki Bora Bora, powstały ze zmieszania wszystkich kolorów morskich ryb, wody, rafy koralowej i słońca. Łzy Oceanid – córek boga mórz lub krople piany morskiej rozpryskującej się podczas narodzin Afrodyty (mitologia grecka). Symbol bożej miłości lub łez Adama i Ewy wypędzonych z raju (to już średniowieczna interpretacja) i wreszcie Łzy Aniołów lub krople rosy wypełnione światłem księżyca– moje ulubione porównania.

 

 

ALE JAK RODZI SIĘ PERŁA? 

Ale nie tylko dlatego się w nich zakochujemy! Wiecie, co jest w nich najpiękniejsze? To jak powstają. Ich narodziny to prawdziwa magia. Są jak kobieta, która potrafi tworzyć piękno w otoczeniu i wśród ludzi nawet najbardziej jej niesprzyjających. Lub zakochana wariatka, która wbrew wszelkiej logice, wie i czuje, że cierpliwością i niezmierzonymi pokładami miłości zmieni swojego faceta. Oczywiście to akurat jej się nie uda, ale zmieni siebie i swoje otoczenie, stworzy piękno tam, gdzie nikt się go nie spodziewa.

Nie wierzycie? Perła powstaje jako intruz. Wbrew planom natury, w bólu. Żeby we wnętrzu muszli powstało to małe cudo natury, musi się tam zagnieździć pasożyt. Często mówi się, że perła zaczyna się od ziarenka piasku, ale rzeczywistość jest trochę mniej romantyczna. Larwa pasożyta lub inne ciało obce – własna obumarła komórka, odprysk samej muszli, fragment narządu małża – to moment narodzin perły. Kiedy w muszli perłopława jest już nieproszony gość, powstaje cysta, z którą małż zaczyna walczyć, obudowując ją kolejnymi cieniutkimi warstwami masy perłowej. Po kilku, czasem kilkunastu latach powstaje drogocenna perła.

 

 

Fot. Muszle perłopławów z hodowli słodkowodnych 

 

 

PERŁY PRAWDZIWE CZY HODOWLANE? 

Współcześnie praktycznie wszystkie perły na rynku to te pochodzące z komercyjnych hodowli. Przynajmniej kiedy mowa o ich legalnym obrocie. Masowe połowy dzikich pereł zakończyły się na przełomie XIX i XX wieku. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy japoński naukowiec i hodowca Kokichi Mikimoto odkrył metodę masowej hodowli tych morskich skarbów. Przed jego odkryciem, trzeba było otworzyć mniej więcej 15 tysięcy perłopławów, żeby znaleźć jedną perłę.

 

 

PERŁOWE FERMY

Dziś najpiękniejsze gatunki powstają na perłowych farmach w Japonii i Wietnamie (perły Akoya – idealnie okrągłe, w pastelowych kolorach), Birmie, Indonezji, Tajlandii, Filipinach i u północnych wybrzeży Australii (najdroższe perły dostępne na rynku, z powodu minimalnych ilości pigmentu używanego w hodowli), a w Polinezji Francuskiej rodzą się wyjątkowe czarne perły tahitańskie (w rzeczywistości są grafitowe, ale to i tak najciemniejsza odmiana na rynku). Na rynku znajduję się również słodkowodne odmiany, pochodzące głównie z Chin – mają słabszy połysk i nie uzyskują idealnych krągłości, ale występują praktycznie we wszystkich kolorach, a ich zróżnicowane kształty dają duże możliwości dla kreatywnych projektantów.

 

Niezwykły projekt Alexandra McQueen’a z kolekcji VOSS wiosna-lato 2001 – naszyjnik ze srebra i pereł tahitańskich zaprojektowany przez Shauna Leane’a (wschodzącą wówczas gwiazdę nowoczesnego jubilerstwa) i suknia wykonana z oszlifowanych muszli perłopławów. Zdjęcie pochodzą z wystawy Savage Beauty Alexander McQueen, która odbyła się w nowojorskim Metropolitan Museum of Art w 2011 roku, fot. Sølve Sundsbø / Art + Commerce

 

 

DLACZEGO SĄ TAKIE WYJĄTKOWE? 

Mają w sobie jakąś nieokiełznaną przekorność. Tak naprawdę nie podlegają kaprysom mody, są obecne w garderobach na wszystkich kontynentów i bez względu na trendy pojawiają się niemal w każdym sezonie. Taką samą miłością darzą je Europejczycy, jak Amerykanie czy Azjaci. A od kilku sezonów święcą po prostu triumfy.  Z jednej strony są symbolem niewinności, niczym obraz przedwojennej pensjonarki, szczególnie te w kolorze bieli i pastelowego ecru czy jasnego różu. Jeśli zechcemy będą klasycznym, eleganckim dodatkiem i obronią, każdą stylizację. Szczególnie jeśli zestawimy je ze szlachetnymi materiałami – nigdy nie zakwestionujemy przecież elegancji kaszmirowego golfu ze sznurem białych pereł. To zawsze będzie bardzo poprawny zestaw, niemający nic wspólnego z wulgarnością. Ale perły mają też swoją drugą duszę – tę łobuzerską. Równie dobrze wyglądają z dżinsami i bawełnianą koszulką, czy skórzaną sukienką. W gruncie rzeczy jeszcze 300 lat temu były atrybutem kurtyzan. Umówmy się – tych bardzo drogich kurtyzan, więc ich łobuzerskie konotacje przetrwały całkiem sporo. Zernijcie na perłową biżuterię projektowaną przez Andrew Grima – niedosłowną, nieoczywistą, zaskakującą.

 

Perły w kolekcji Marchesy (Marchesa Fashion Show), Wiosna/Lato 2018, fot. nowfashion.com

 

 

 

COCO CHANEL I TAJEMNICA JEJ LEGENDARNYCH PEREŁ

I może dlatego tak bardzo kochają je projektanci mody i jubilerzy. Kochała je również Coco Chanel, która spopularyzowała ich sztuczną wersję. Cała ona, sprzedała ich dziesiątki kilogramów, choć sama nigdy nie nosiła sztucznych! Jej słynne zdjęcia z kilkoma sznurami tych białych symboli niewinności… Śmieje się pewnie zza grobu, ona i jej paryski jubiler, który w tajemnicy wykonywał jej naszyjniki z najprawdziwszych i bardzo drogich pereł Akoya. Idealnie okrągłych, bez jakichkolwiek zniekształceń.

 

Coco Chanel i jej słynne „sztuczne” perły – tylko ona mogła wypromować sztuczne perły, sama nosząc tylko naturalne! Jej sarkastyczne poczucie humoru towarzyszyło jej nawet, kiedy tworzyła najważniejsze trendy modowego świata XX wieku…

 

Bierzmy z niej przykład, nie kupujmy tych sztucznych, bo zawsze wyglądają tandetnie. Hodowlane perły słodkowodne naprawdę nie rujnują nam portfeli, a nawet najmniejsze wyglądają elegancko i stylowo.

 

Perłowa biżuteria by Kinelkovska, wykonana na zamówienie

 

 

TAJEMNICZOŚĆ I SYMBOLIKA 

Perły mają w sobie magię kobiecej przewrotności. Niczego nie muszą udawać, w gruncie rzeczy najlepiej wyglądają we własnym towarzystwie, a jednocześnie uszlachetniają każdy drobiazg, który jest nimi ozdobiony. Jedne z niewielu kamieni jubilerskich, których się nie szlifuje, nie docina, nie zmienia kształtu. Nawet ich przewiercanie bywa kłopotliwe. Są takie, jakimi je stworzyła natura. Symbolizują przemiany i odrodzenie, a ich metafizyczna siła i energia pogłębiają poczucie własnej wartości, dodają kobiecości. To kamienie nowego początku, pomagają zamykać trudne historie w życie i otwierać się na przyszłe doświadczenia. Najbardziej kobiece kamienie, jakie znam. Podobno błyszczą bardziej, jeśli są często noszone. Zupełnie jak kobieta, która jest kochana.

 

 

 

JAKIE PERŁY WYBRAĆ? 

A przy okazji mała podpowiedź dla wszystkich, którzy biżuterię z pereł lubią, planują kupić, zastanawiają się, itd.  – często spotykam się z pytaniem jakie perły wybrać – naturalne, czy hodowlane? Podobny podział spotkałam też kilka razy w salonach jubilerskich – „mamy tylko prawdziwe perły, nie sprzedajemy pereł hodowlanych”. Mylne podziały z założenia. Perły hodowlane to perły naturalne, czyli jak najbardziej prawdziwe! Mało tego, na rynku nie funkcjonują już inne perły, niż te pochodzące z farm hodowlanych. No chyba że kupujemy naszyjnik, który ma ponad 120 lat! Dyskusję nt. jakości i autentyczności pereł hodowlanych zamknięto w 1926r., kiedy Międzynarodowy Kongres Jubilerów postawił je na równi z perłami z naturalnych zbiorów. Połowy pereł naturalnych, czyli tych z dzikich połowisk, są nielegalne mniej więcej od 100 lat!

© 2018 Kinelkovska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia użyte na stronie stanowią własność właściciela strony.