Métiers d’Art – triumf rękodzieła dzięki Chanel

Detale & Slow Design

Po raz 14. Chanel celebrowało kunszt rękodzieła. Na początku grudnia we włoskim studiu filmowym Cinecittà, Karl Lagerfeld zaprezentował Métiers d’Art-Paris in Rome modowy hołd dla ręcznego krawiectwa i rękodzielniczych zdobień. W scenerii paryskiej ulicy, ze stacją metra, kawiarniami, spożywczymi delikatesami zaprezentowano kolekcję, która pokazała wszystko, co najlepsze we francuskiej modzie i historii Chanel – nowoczesne koronki, fantazję, tweedowe żakiety, sukienki z połyskującej bukli, ołówkowe spódnice i spodnie kabaretki. Poraz kolejny pokazał również wszystko, co najlepsze w artystycznych manufakturach współpracujących z Chanel, dla których nie ma rzeczy niemożliwych – połączenie tweedu z ochrą, wykonanie kokardek „farfalle” ze skóry, zestawienie jedwabnych aplikacji kwiatowych z tymi z tworzyw sztucznych, skórzane cekiny barwione tak, żeby przypominały strukturą marmuru, czy biżuteria wykonana z koralowców.


Przygotowania kolekcji Métiers d’Art Chanel Paris in Rome, (fot. channel.com)

Kolekcja Métiers d’Art Chanel Paris in Rome

 

Trudno znaleźć kogoś, kto dla „reanimacji” rzemiosła artystycznego w ostatnich latach zrobił więcej niż Karl Lagerfeld. Oczywiście wszystkie marki z tzw. półki high fashion szczycą się współpracą z rękodzielnikami i ręcznym krawiectwem. Z różnym skutkiem, ale o tym innym razem. To właśnie on od 2002 roku tworzy Métiers d’Art – niezwykły spektakl, w którym rękodzieło gra niekwestionowaną, główną rolę. I to on od kilkunastu lat wspiera najlepsze pracownie rękodzielnicze we Francji. Część z nich została przez markę Chanel zakupiona, inne są dziś flagowymi podwykonawcami zdobień dla Chanel. Na stałe z Chanel współpracuje 11 warsztatów – pracownia Lesage, w której wykonuje się hafty, Desrues (guziki, sztuczna biżuteria i przestrzenne aplikacje), Maison Michel (nakrycia głowy i akcesoria do włosów), Lemarié (ozdoby z piór), Massaro (buty i skórzane akcesoria), Goossens (wyroby jubilerskie), Causse (rękawiczki), Barrie (wyroby z kaszmiru, tekstylia współpracują z Chanel od 2012), Lognon (plisowane tkaniny), Montex (haft, głównie koralikowy) i Guillet, gdzie powstają przestrzenne aplikacje kwiatów. Dziś to prawdopodobnie najlepsze manufaktury rękodzielnicze w Europie, posiadające czasem ponad 100-letnią tradycję. Pod względem artyzmu i perfekcji wykonania są bezkonkurencyjne.
Mała próbka ich twórczości poniżej.

 

Dlaczego to tak ważne? Nie oszukujmy się, wiele z nich nie byłoby w stanie przetrwać na rynku bez wsparcia przez wielkie nazwisko świata mody, a co ważniejsze bez zamówień, przy których nie dyskutuje się z ceną wykonania zlecenia, jakością materiałów i czasem niezbędnym do przygotowania zdobień, aplikacji czy biżuterii. Mimo artystycznego dorobku, zatrudniania najlepszych rękodzielników, przepastnych archiwów z wzorami (atelier Lesage gromadzi wszystkie wzory haftów od 1858 r., w archiwum jest już ponad 70 tys. próbek) i powstających w nich arcydzieł, współczesne pracownie rękodzieła nie są w stanie oprzeć się inwazji przemysłowych odpowiedników ręcznego zdobienia tkanin. Haft tkaniny do jednej kreacji Chanel to dziesiątki godzin precyzyjnej pracy, podczas gdy hafciarka przemysłowa zadrukuje dowolnym haftem 100 metrów materiału w ciągu kilkunastu minut… na szczęście różnica jest widoczna gołym okiem. Dziś, kiedy manufaktury otoczone opieką Chanel odzyskują dawną świetność dobrze byłoby się uważniej przyjrzeć modelowi biznesowemu, który zastosowała marka Chanel, by wydostać rękodzieło z rynkowego niebytu. Warsztaty objęte opieką przez Chanel otrzymały wsparcie finansowe (doposażenie pracowni, archiwizacja wzorów), ale ważniejsze okazało się chyba nowoczesne zarządzanie i marketing. Powstała w w 1997r. firma Parrafection (spółka zależna Chanel) sprawuje opiekę nad wszystkimi manufakturami. Od początku oczywiste było, że manufaktury nie mogą pracować jedynie dla Chanel. Choć rzeczywiście wszystkie uczestniczą w przygotowaniu 6 kolekcji Chanel rocznie, to współpracują również z innymi markami high fashion. Coraz bardziej się usamodzielniają, bo taki też był zamysł – otoczyć je opieką, by następnie mogły funkcjonować jako samodzielne marki na konkurencyjnym i wymagającym rynku. i tak Barrie prowadzi już własną sprzedaż dzianin, Massaro ma komercyjną kolekcję butów ready to wear, Maison Michel samodzielny sklep.

 


Przygotowania kolekcji Chanel Haute Couture na wiosnę/lato 2015 (fot. channel.com)

Przygotowania kolekcji Chanel Haute Couture na jesień/zimę 2014/15 (fot. channel.com)

(przygotowania kolekcji Métiers d”Art Paryż – Salzburg 2014/15 (fot. channel.com)

 

 

Métiers d’Art przygotowywane co roku przez Legerfelda to mistrzostwo w świecie high fashion. Artystyczne, ale paradoksalnie również komercyjne i marketingowe. Niepisane prawo mówi, że Métiers d’Art Chanel otwierają sezon pokazów Pre Fall (kolekcje prezentowane zazwyczaj w styczniu), wyprzedzając kolekcje pozostałych marek o kilka tygodni – grudzień każdego roku jest zarezerwowany dla Parady Rękodzieła Chanel. Métiers d’Art Lagerfelda to od 14 lat miasta, z którymi Coco Chanel była mniej czy bardziej związana. Miejsca, ludzie, sentymentalne wspomnienia, którym zawsze można nadać rangę inspiracji, co z resztą bardzo skutecznie wykorzystuje Lagerfeld.

 

Wyjątkowe scenografie pokazów Métiers d’Art Chanel

Wszystko ma w sobie niebywałą spektakularność. Lokalizacja pokazów za każdym razem przypomina podróż jej śladami – Parady Rękodzieła Chanel odbyły się dotychczas w Tokio, Monte-Carlo, Londynie, Moskwie, Szanghaju, Edynburgu, Dallas, austriackim Salzburgu, a ostatnia w Rzymie, czerpały inspirację z Bombayu i Bizancjum. Każdy pokaz jest opowieścią, z przemyślanym scenariuszem, w którym obok wątków biograficznych sprytnie wplatane są najlepsze narzędzia sprzedażowe. Scenografia pokazów jest zawsze imponująca – włoska uliczka z kafejkami, stacją metra i czarno-białą scenerią włoskiego studia filmowego Cinecittà w pokazie Paris in Rome w grudniu 2015; XVIII – wieczny austriacki zamek Schloss Leopoldskron; gigantyczny ponton na szanghajskiej rzece Huangpu, czy indyjska uczta w Grand Palais.
Métiers d’Art to zawsze krótkometrażowy film o Chanel, gwiazdy i celebryci identyfikowani z marką (choć i tak w przeciwieństwie do polskiego rynku, pierwsze rzędy na pokazach należą przede wszystkim do redaktorów mody, kupców i zamożnych klientów), doskonałe lokalizacje, przemyślany wystrój i ukłon w stronę sztuki i kultury kraju/miasta, w którym odbywa się pokaz. PR-owy i artystyczny majstersztyk. I oczywiście jak przystało na Chanel horrendalne koszty, szacuje się, że jedno Métiers d’Art pochłania około 2 mln euro.

 

 

Wszystkie kolekcje Métiers d’Art zachwycają. Jednak nie dlatego, że są innowacyjne, nowatorskie czy odkrywcze. Tego w nich nie znajdziecie. Ja nie znajduje na pewno. Mimo mojej nieustającej miłości do Chanel na pewno nie są to kolekcje, które zmieniają kierunek w modzie. Ale w każdej z nich jest zabawa kreatywnością – nowa interpretacja żakietu Chanel, jej zapięć, kroju sukienek, guzików, tkanin wykorzystanych do stworzenia torebek i akcesoriów. Formy są odpowiednio zmodyfikowane, tkaniny mimo że powtarzalne, to pod względem estetycznym stają się nowością, podobnie akcesoria. Métiers d’Art to aż i tylko reinterpretacja dorobku Gabrielle Chanel. Fenomen tego co robi Lagerfeld polega na czymś zupełnie innym. Łączenie ultranowoczesnych tkanin, które przed chwilą powstały w tekstylnym laboratorium z tradycją rękodzielniczej twórczości. Korzystanie z rękodzieła, które wykorzystuje zaskakujące materiały – cekiny wykonane z płatków drewna, haft koralikowy z koralowca, skórzane plisy. Każda kolekcja, czerpie garściami z artystycznego dziedzictwa miejsc, w których odbywa się pokaz – blichtr i przepych indyjskich zdobień, barokową architekturę, włoskie kino, austriacką muzykę, rosyjski folklor, energię i nonszalancję Nowego Jorku. W Métiers d’Art zawsze jest coś etnicznego, lokalnego, ale jednocześnie na tyle klasycznego, że można to nosić wszędzie. I przede wszystkim jest doskonałość rękodzieła, detale, który przykuwają uwagę w taki sposób, że nikt już nie zastanawia się nad krojem sukienki. To rękodzieło, które po prostu onieśmiela. Perfekcyjne, nowoczesne, ekskluzywne w każdym milimetrze. We wszystkich detalach widzisz miłość do sztuki, godziny pracy, wyobraźnię wykonawcy i odwagę w reinterpretacji rękodzieła. To że aplikacje formie kokardek farfalle przez setki lat robiono z jedwabiu, znaczy dokładnie tyle, że dziś wykorzystując tą samą technikę można zrobić tą aplikację ze skóry. I czy cię na to stać, czy nie – nie jesteś już w stanie dyskutować z ceną.

 

W Métiers d’Art jest to, co być powinno – dziedzictwo domu mody Chanel, nawiązania do artystycznego DNA Coco, historii marki i najlepszych tradycji ręcznego krawiectwa i zdobnictwa tkanin.

Francuskie manufaktury mają tę właśnie przewagę nad polskimi – potrafią czerpać garściami ze swojej historii i jednocześnie wykorzystywać własny dorobek dla potrzeb współczesnego rynku. Może to subiektywne, ale rękodzieło zanika głównie z powodu braku umiejętności nowoczesnego zastosowania swojego dziedzictwa. To główny problem polskiego rzemiosła, niewielu projektantów wykorzystuje go do interpretacji najnowszych trendów i również niewielu rękodzielników jest w stanie skomercjalizować własną twórczość. Nie ma również tzw. mecenatu, który przynajmniej w początkowym okresie czuwałby nad rozwojem i komercjalizacją tego typu twórczości. Wszyscy co prawda widzą potencjał, instytucje samorządowe i organizację pozarządowe niejednokrotnie deklarują wsparcie, a jednak lokalne rękodzieło i tak od lat ląduje na festynach i powiatowych imprezach, stając się rubasznym dodatkiem do pierogów, kebabów i chińskich bransoletek za 2 zł. A w tym wszystkim nie chodzi o to, żeby szyć kolejny strój ludowy z pasiaka świętokrzyskiego. Następną partię serwetek pod paprotki z haftem z Podkarpacia. I jeszcze jeden dzbanek w gliny do wiejskiego ogródka. Chodzi o to, żeby temu dziedzictwo dać nowe życie. Sprawić żeby można się było w nim zakochać nie tylko z powodu walorów historycznych, ale przede wszystkim estetycznych. Wykorzystać ten piękny wzór pasiaka do dekoracji wnętrz, a koronkę z Podkarpacia do kolekcji ubrań…

© 2018 Kinelkovska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia użyte na stronie stanowią własność właściciela strony.