Prawdy i mity o perłach

Biżuteria & Akcesoria

Mam słabość do pereł. W każdej formie. Niczego nie udają i obronią się w każdej sytuacji. Nigdy nie wyjdą z mody. Są ponadczasowe. Po prostu. I wybitnie kobiece. Perła – królowa klejnotów i klejnot królowych.

Kamienie nowego początku

Ich symbolika uwodzi. Perły to kamienie nowego początku. Starożytnego mistycyzmu, rzymskiej doskonałości, bogactwa i władzy, chrześcijańskiej odnowy i czystości. Dla Greków to łzy Afrodyty, plemiennych Indian – łzy bogów, Egipcjan – symbol Izydy, bogini płodności. W legendach starożytnych Arabów to krople rosy, wypełnione światłem księżyca. I Bramy Niebios są ponoć wykonane właśnie z nich. Przynajmniej według Biblii króla Jakuba. Owiane taką ilością legend, że na ich podstawie powstałaby niejedna książka czy scenariusz filmowy. Od zawsze są symbolem prestiżu. W czasach dawniejszych niż analogowa młodość pokolenia X, były oznaką uprzywilejowanej pozycji społecznej i szlachetnego pochodzenia naszych genów.

Juliusz Cezar pozwalał, by nosili je jedynie władcy Imperium Rzymskiego, w XIII-wiecznej Wenecji mogli się nimi zdobić tylko przedstawiciele rodzin książęcych, a Anglia zarezerwowała je dla rodziny królewskiej w okresie Imperium Brytyjskiego.

Perłowy naszyjnik Art Noveau
Perłowy naszyjnik typu ‚chooker’ w stylu Art Nouveau, wystawiony kilka lat temu przez Dom Aukcyjny Christie’s, fot. chriesties.com

Wyjątkowość pereł 

Wyjątkowość pereł to przede wszystkim ich naturalny potencjał i piękno w czystej postaci. Nie wymagają żmudnego cięcia, szlifowania, dodatkowych zabiegów upiększających. Ich urodę widać już chwilę po wyjęciu z muszli perłopławów. Prawdopodobnie dlatego stały się symbolem czystości i naturalnego uroku. More…

Kiedyś ich cena przyprawiała o zawrót głowy. Manhattan ponoć kupiono za kilka sznurów pereł. A już na pewno Cartier kupił kilkupiętrową kamienicę przy nowojorskiej Piątej Alei za cenę 128 pereł. W ich złotej erze, mniej więcej na przełomie XIX i XX wieku, obrót tymi kamieniami stanowił ponad 70% zysków sklepów jubilerskich.

Ceny pereł 

Ceny pereł spadły na początku XX wieku. Z kilku powodów. Masowa, a raczej barbarzyńska eksploatacja naturalnych łowisk perłopławów doprowadziła do zagrożenia wielu gatunków małż. To po pierwsze. Po drugie – w 1926r. na Międzynarodowym Kongresie Jubilerskim zakwalifikowano perły z japońskich hodowli Mikimoto do grupy kamieni szlachetnych. I po trzecie – wielki kryzys ekonomiczny z lat 30-tych. Skończyła się era pereł naturalnych, a świat zakochał się w ich hodowlanej odmianie. Chciał, nie chciał, musiał. Dla mnie ten podział jest nadal szkodliwy, bo perła hodowlana nadal jest perłą naturalną.

 

Perła idealnie okrągła – jak rozpoznać prawdziwą?

Perła idealna nie istnieje. Rozczarowani? Na tym właśnie polega jej wyjątkowość – idealna perła to ta, która ma delikatne skazy – czasem widoczne dla oka przy pierwszym spojrzeniu, czasem po dokładniejszej analizie powierzchni. Ale prawda jest taka, że jeśli chcemy mieć perłę prawdziwą to powinniśmy poszukiwać tych drobnych skaz – niedoskonałości w kształcie i drobnych mankamentów na jej powierzchni – niestety tylko imitacje ich tak naprawdę nie mają. Nawet wśród najdroższych pereł świata drobne wgłębienia na powierzchni będą widoczne dla wprawnego oka.

 

Więc jak rozpoznać  perłę prawdziwą? Po pierwsze żadna nie jest idealnie okrągła! Wśród najdroższych te różnicę można uchwycić tylko za pomocą jubilerskich suwmiarek, odchylenia w kształcie są tu nie większe niż 2%. Ale są zawsze! My tego nie zauważymy, jubiler na pewno tak. Dla nas istotna jest cenę – im perły bardziej okrągłe, tym ich cena będzie wyższa. Trudno byłoby na przykład znaleźć naszyjnik z pereł o krągłościach najbliższych ideałowi tańszy niż kilka tysięcy złotych. Górnej granicy tak naprawdę nie ma, brutalnie ustala ją rynek. W przypadku pereł słodkowodnych kulistość jest natomiast w ogóle niemożliwa! Odmiany freshwater rosną po prostu za szybko. Perły morskie są zdecydowanie równiejsze, ale i w tym przypadku idealnie okrągła nie istnieje.

Inne nazwy perłowych kształtów – barokowe (nieregularny kształt, zazwyczaj delikatnie spłaszczonej kuli, trochę przypominający kształt pączka); pierścieniowe (jeszcze większe spłaszczenie niż w przypadku pereł barokowych; odchylenie w kształcie stanowi mniej więcej 1/3 powierzchni kamienia); guzikowe, o bardzo silnym spłaszczeniu, zazwyczaj zupełnie płaskie przynajmniej z jednej strony; i na koniec perły o kształcie łez, gruszek, sopli lodu. Perła nie jest więc oczywista, nawet kiedy mowa o jej kształcie.

 

Perła naturalna a perła hodowana

Perła perle nierówna. To wiedzą wszyscy. Prawda jest taka, że na współczesnym rynku PERŁA NATURALNA, czyli ta, która powstaje bez udziału człowieka, praktycznie już nie występuje. Jej udział w międzynarodowym rynku jubilerskim stanowi obecnie nie więcej niż 2,5-3%. Większość jest wyławiana z wód Zatoki Perskiej u wybrzeży Bahrajnu i tak naprawdę pozostaje na rynku arabskim. Jeśli mówimy o perle naturalnej, to nie ma szans na cenę niższą niż kilka milionów złotych, a i w tym przypadku mówimy o skromnym naszyjniku.

To co znajduje się na rynku, to perły kolekcjonerskie, chronione i pochodzące prawdopodobnie sprzed 1930 roku. Ewentualnie – jeśli pochodzi z czarnego rynku, wyłowiona kilka, kilkanaście miesięcy temu, tylko że w tym przypadku kilka milionów na naszyjnik może nie wystarczyć. Pozostaje jeszcze trzecia droga, dla wybitnie cierpliwych – biżuteria stworzona przez jubilera z pereł pochodzących ze skupów kolekcjonerskich, co w praktyce oznacza, że to perły ze starej biżuterii – uszkodzonego naszyjnika, znalezionych pojedynczych egzemplarzy. Stworzenie nowego egzemplarza trwa w tym przypadku od kilku do kilkunastu lat.

Cała reszta, która znajduje się na rynku to PERŁY HODOWANE. Równie piękne, z ceną znacznie bardziej przystępną dla naszych portfeli. I wbrew temu, co czasem słyszę w salonach jubilerskich – PERŁA HODOWANA TO NADAL PERŁA NATURALNA, a dodatkowo – jedyna legalna na rynku, od 90 lat mniej więcej.

 

Targ pereł hodowanych, fot. Kinelkovska

 

Słono – słodko? Czyli jak nie zwariować w klasyfikacjach

Zaczynamy zabawę z wyborem. A tu kreatywność dystrybutorów jest nieograniczona. Słodkowodne, czy słonowodne? Może rzeczne? Akoya czy Seashell? Tahiti czy Majorka? Z własnych hodowli? Perły oceaniczne? Jeszcze lepsza zabawa zaczyna się w sklepach jubilerskich – zapytajcie sprzedawcę o jakiekolwiek szczegóły…

Podstawowy podział –słonowodne i słodkowodne. Sposób narodzin biżuteryjnej gwiazdy jest ważny. SŁONOWODNE (nazywane też MORSKIMI i OCEANICZNYMI) – trudniejsze w hodowli, dłużej dorastają, a w dziele ich tworzenia używa się mnie pigmentów kolorystycznych, więc mają znacznie bardziej naturalne barwy. Są zdecydowanie najładniejsze, najbardziej kuliste, z mniejszą ilością złamań struktury niż w przypadku pereł słodkowodnych. Droższe, sporo droższe, ale jeśli zastanawiacie się nad biżuterią na długie lata to zdecydowanie warte swojej ceny. W Polsce dostępne tylko u jubilerów specjalizujących się w ich imporcie, nie znajdziecie ich z pewnością w popularnych sieciach jubilerskich – są za drogie.

 

Perły morskie o bajecznych nazwach 

Na rynku dostępnych jest kilka gatunków pereł słonowodnych, najpopularniejsze z nich to Akoya, Tahiti, South Sea. I tak:

Akoya – idealnie okrągłe, zazwyczaj w pastelowych kolorach, paleta rozwija się od czystej bieli, przez odcienie kremowe, do delikatnie złocistej i srebrno-szarej. Najbardziej pożądane, bo to gatunek o najsilniejszym poblasku. Najtrudniejsze do uzyskania są białe egzemplarze z różową poświatą. Perły Akoya są niewielkie – 3 do 10 mm, bardzo rzadko uzyskuje się większe egzemplarze. Ale dzięki temu mają niewielką ilość defektów na powierzchni. Ich ojczyzna to farmy hodowlana w Japonii i Wietnamie, choć branżowe plotki coraz częściej mówią o farmach na terenie Chin.

Naszyjnik z pereł Akoya, z polskiego sklepu Gemlord, cena ok. 37 tys. PLN

South Sea – perły mórz południowych, często nazywane też perłami morskimi lub australijskimi (ich największe hodowle to wybrzeża Australii, ale również Indonezja, Filipiny, Birma i wyspy południowego Pacyfiku). Są większe od pereł Akoya, osiągają zazwyczaj 9-16 mm, choć zdarzają się i większe. Podstawowa paleta kolorów to odcienie bieli ze srebrzonym lub biało-różowym poblaskiem. Najdroższe przedstawicielki tego gatunku mają intensywnie złotą barwę. Trudniejsze w hodowli niż Akoya, a ich dostępności na rynku jest znacznie mniejsza. Rosną dłużej, więc są bardziej narażone na ryzyko wystąpienia skaz.

Tahiti – hodowane głównie w wodach Polinezji Francuskiej. Wyjątkowe, bo to rzadkie czarne perły, choć ich rzeczywista paleta to zazwyczaj kolor grafitowy, ciemno-srebrny i ciemno-zielony. Miewają też pigmenty w odcieniach brązu i oberżyny. Ich najcenniejszy kolor to peacock green (zieleń pawia). Wielkością przypominają perły South Sea – 8 do 14 mm. Zdarzają się wśród również egzemplarze o nieregularnych kształtach – owale, krople i spłaszczone koncentryczne pierścienie. Moje ulubione, ze względu na głębie koloru i zróżnicowany overton.

 

 

I wreszcie perły SŁODKOWODNE (freshwater pearls)

najpopularniejsze, najbardziej dostępne na rynku, o największym spektrum kolorów (białe, pastelowe, złociste, różne odcienie srebra, fiolety, ciemne czerwienie, brązy, a nawet odcienie limonkowe i zielone) i kształtów. Kiedyś powstawały w warunkach rzecznych, dziś to specjalnie zaprojektowane zbiorniki wodne, przypominające podwodne fabryki. Pochodzą najczęściej z hodowli w Chinach (prowincja Hopp) – ponad 75% udziału w rynku, Japonii (perły Biwa) – hodowle szczątkowe, ale również z Kanady i Stanów Zjednoczonych (plantacje rozlokowane są w Ohio, Arkansas i Kolorado). Prawda jest taka, że to najtańsze perły na rynku. Rosną najszybciej – średniej wielkości perła 6-8 mm potrzebuje mniej więcej 18 miesięcy. Jednak przez szybki wzrost uzyskanie okrągłego kształtu jest bardzo trudne. Ich wielkość waha się od 3 do 12 mm, choć pojawiają się na rynku już te większe egzemplarze do 18 mm.

Pochodzą ze ściśle tajnych hodowli, których dokładna lokalizacja nie jest na razie znana (poza tym, że to nadal Chiny), podobnie jak technologia ich wytwarzania. Na rynku występują zazwyczaj pod nazwą Edison, ich paleta kolorów to pastele i szarości.

Perły hodowane mają mniejszy poblask niż perły morskie, ale… Jeśli nie traktujemy ich jako inwestycji dla potomnych, tylko dodatek na kilka sezonów to nie ukrywajmy – są najlepszym pomysłem. Koszt bransoletki ze średniej wielkości kamieni waha się od kilkudziesięciu złotych w górę. Nie przetrwają kilkuset lat z pewnością, ale na kilkadziesiąt nam wystarczą.

 

Biżuteria wykonana z pereł hodowanych

Znane perły, które perłami nie są

Najpopularniejsza wśród nich jest Majorka. Nie ma wątpliwości, że to jedna z najlepszych imitacji. Nazwa pochodzi od miejsca jej powstawania – hiszpańskiej Majorki, po prostu. Najpopularniejsze z nich to te, które powstają w fabryce Majorica z Manacor, ale samych fabryk, czy raczej warsztatów rękodzielniczych jest tam co najmniej kilka. Technika polega na pokrywaniu szklanych kulek mieszanką lakierów (proces powtarzany kilkadziesiąt razy) i zanurzaniu ich w mieszance sproszkowanej masy perłowej, oleju a czasem również rybiej łuski (zwanej też rybim srebrem). Szczegółowy skład mieszanki jest owiany tajemnicą. Ale co zabawne, często są sprzedawane razem z „certyfikatem autentyczności”, co nieraz wprowadza klientów w niezłą konsternację.

Jak powstają perły Majorka? Voila!

https://youtu.be/pQC7mrZ1cuE
http://www.pearls-factory.com/

Perły Seashell lub po prostu Shell to z kolei perły powstające na bazie kuleczki wytoczonej z muszli, również pokrywanej masą perłową. Sprzedawane często jako perły naturalne. Od sprzedawców można usłyszeć, że powstają z tego samego materiału, co perła, więc mają taką samą wartość. Nieprawda, powstają w wyniku konkretnego procesu technologicznego i z naturą nie mają nic wspólnego. To po prostu ładne imitacje.

Perły „francuskie”, które rzeczywiście produkowane są we Francji, a technika jest trochę podobna do seashell. Z tym że mieszankę z rybich łusek i sproszkowanej masy perłowej zastępuje się roztworem z żelatyny i odpowiednich barwników. Możecie też spotkać określenie „perły antylskie” (powstają z masy perłowej ślimaków), perły Takara (Japonia, skład – sproszkowane małże i masa perłowa), perły Dugo (sproszkowane zęby manata afrykańskiego) i perły Mabe, nazywane też perłami japońskimi lub perłami łuskowymi (są w gruncie rzeczy półperłami, tzw. tworem kompozytowym, hodowane na wewnętrznej powierzchni muszli perłopoławów, na bazie wszczepionego przy pomocy żywicy epoksydowej półjądra, mają ciekawy kształt półkuli).

 

Jak sprawdzić, która perła to rzeczywiście perła?

Jest przynajmniej kilka sposobów, dzięki którym możemy zweryfikować, co tak naprawdę kupujemy. Pomijamy specjalistyczne pomiary, np. jubilerską suwmiarką – najbardziej skuteczny sposób, ale niemożliwy do zastosowania w sklepie. Nie kupujemy pojedynczej perły, tylko gotowy produkt – naszyjnik, bransoletkę czy pierścionek. Sprawdzanie odchyleń krągłości jest więc niemożliwe. W warunkach sklepowych nie sprawdzimy ich również wrzątkiem (niektórzy szaleją ze spirytusem, ale wrzątek wystarczy). To możemy przetestować w domu. Prawdziwa perła nie zareaguje w żaden sposób nawet po kilkunastu minutach kąpieli we wrzątku, imitacje potraktowane tym samym, odkształcają się dość szybko. Nie sprawdzi się także rzucanie perłową biżuterią o szklaną powierzchnię. Pojedyncza perła owszem, rzucona z wysokości mniej więcej 70 cm, odbije się do wysokości 30-40 cm. Sprawdzałam, działa, ale…

Tylko w przypadku perły pojedynczej, nieprzewierconej i najlepszej jakości – morskiej, o odchyleniu w krągłości mniejszym niż 5%. Ale gotowy naszyjnik, czy bransoletka… z prawami fizyki nie ma szans, nie zadziała:D.

 

Więc co możemy posprawdzać?

KRĄGŁOŚCI

pomijając próby pomiaru jubilerską suwmiarką… bo i tak rzadko kupujemy perły w cenie mieszkania 🙂 Prawda jest taka, że im większe odchylenie od kulki idealnej, tym większa szansa że perła jest prawdziwa.

KOLOR, POBLASK

perły odbijają światło, wystarczy spojrzeć na nie pod słońce. Kiedy rosną, jedna warstwa jest otaczana kolejną. Poblask pereł pochodzi z ich wnętrza – patrząc na nie pod różnym kątem, zaczynamy dostrzegać barwy wtórne, odbite z poprzednich głębszych warstw (tzw. overton). Białe odbijają odcienie pastelowego różu, błękitu, a czasem koloru żółtego i złota. Ciemne – odcienie zieleni, fioletu, oberżyny czy granatu. Co ciekawe, zobaczymy delikatne różnice w kolorze pomiędzy poszczególnymi koralikami w bransoletce, czy naszyjniku. Prawdziwe perły nigdy nie będą tak naprawdę identyczne.

WAGA

prawdziwe perły nie są lekkie. Ich waga jest porównywalna do szklanych lub marmurowych koralików, podobnej wielkości.

POWIERZCHNIA

perły prawdziwe będą miały jakieś drobne skazy. Im droższe, tym oczywiście mniejsze. Ale będą. Widoczne pod lupą, ale umówmy się, chyba rzadko kto ją nosi w torebce. Ja używam makra w aparacie telefonu. Maleńkie kuliste wgłębienia w strukturze. Uwierzcie, widać.

DZIURKI

pewnie nie przyszło Wam dotychczas do głowy spojrzenie na nie. Ale to niezły sposób sprawdzania pereł. W prawdziwych są maleńkie. Mają zazwyczaj od 0,4 do 0,7 mm. I wynika to z banalnej sprawy – perłę można przewiercać tylko mikroskopijnymi, igłowymi wiertłami. Zaczyna się od tych, które mają mniej więcej 0,3 mm. Próbowałam, przy wiertłach powyżej 0,6 mm perła po prostu pęka. Więc jeśli dziurki w naszym perłowym naszyjniku są grubsze niż 0,7 mm to mała szansa, że kamienie są prawdziwe.

PRZETARCIA

sposób łatwy do testowania w każdych okolicznościach. Trzeba delikatnie potrzeć jedną perłę o drugą. W prawdziwej pojawia się delikatny pyłek, ale uwaga – nie uszkadza to samej perły. Po wytarciu pyłku tkaniną powierzchnia perły pozostaje nienaruszona, bez śladów testowania. Zabawne, ale często sama propozycja sprawdzenia w ten sposób autentyczności kamieni w sklepie, wywołuje konsternację. Jeśli sprzedawca nie jest pewny, co sprzedaje, zazwyczaj w ogóle się na to nie zgadza.

TEMPERATURA

perły są zimne w dotyku. Jak większość kamieni szlachetnych. Nawet wyjęte z jubilerskiej, mocno oświetlonej gabloty – powinny być zimne. Koniec kropka. Ogrzewają się w naszych dłoniach dopiero po kilkunastu sekundach. Sztuczne perły – natychmiast. Co ciekawe perły noszone regularnie wolniej matowieją, im częściej mają kontakt z temperaturą naszego ciała, tym lepiej się zachowują.

Udanych zakupów!

Więcej o perłach…

© 2019 Kinelkovska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia użyte na stronie stanowią własność właściciela strony.