„Projektantka” życia

Lifestylove

Film obejrzany po sugestywnej recenzji osoby, której opinię sobie cenię. Prawdopodobnie również dlatego, że oglądam i czytam wszystko, co dotyczy tego biznesu.

Cieszę się, że przed obejrzeniem nie przeczytałam opisu dystrybucyjnego, bo ten jak się okazuje jest żaden. Na pewno nie zachęca do poświęcenia 2 godzin czasu na podróż po australijskich prowincjach. A te 118 minut WARTO znaleźć. Wbrew sugestywnemu tytułowi moda i krawiectwo są tu tylko tłem dla słodko-gorzkiej historii godzenia się z własną przeszłością. Główna bohaterka Tilly Dunnage (Kate Winslet) wraca do miasteczka ze swojego dzieciństwa po latach pracy w najlepszych domach mody Europy (jeśli oczekujecie konkretnych nazwisk lub kadrów z paryskich atelier to się rozczarujecie, w tym filmie ich akurat nie ma). Australijska prowincja, w której rzekomo jako dziecko popełniła morderstwo, nie wita jej z entuzjazm. Nie wita jej w ogóle. Matka udaje, że jej nie pamięta, sąsiedzi – że nie widzą. Wszyscy są przesiąknięci mieszanką jadu, obłudy i hipokryzji. I jest ona, ubrana w pewność siebie i butę, której tak naprawdę nie ma. Bo Tilly jest kobietą, która przez całe życie niesie ze sobą stygmat grzechu własnej matki. Jest nieślubnym dzieckiem z niewiadomym ojcem i obłudną mentalnością wszystkich, którzy o jej przeszłości wiedzą więcej niż ona sama. Jej wspomnienia z dzieciństwa to odrzucenie zarówno przez rówieśników (którzy potrafili być wobec niej naprawdę okrutni) i dorosłych, dla których była jedynie dowodem na to, że na idealnej społeczności jest zwykła ludzka „nieidealna” rysa. Odebrana od samotnej matki, tuła się po kolejnych ośrodkach resocjalizacyjnych, mimo że wszyscy dosłownie albo podświadomie wiedzą, że nie była winna śmierci chłopca „z dobrego domu”. Mamy lata 40-te i 50-te moi drodzy. Nie ma sztabu psychologów, którzy są w stanie przepracować z nią z całą sytuację. Jest niepotrzebnie skrzywdzone dziecko i złamane życie, ale o to przecież nikt nie będzie się w tej „idealnej społeczności” martwił. Odpad w procesie budowania nowego. I jak to bywa w takich historiach – wbrew wszystkim i wszystkiemu to odtrącone dziecko w dorosłym życiu osiąga znacznie więcej niż wszyscy, którzy ją kiedyś skrzywdzili. Zawodowo. Bo emocjonalnie jest w stanie jedynie  szukać zemsty. A zemsta jest piękna, zaręczam.

Polecam, bo to piękna, choć słodko-gorzka historia kobiecości i rodzicielskiej miłości, która jest, mimo że jej być nie powinno. To także dwie niesamowite role – Kate Winslet (Tilly) i jej mamy (Judy Davis). I bezmiar hipokryzji i taniego konformizmu, które nigdy nie są przyporządkowane do czasu, ale za to zawsze do ludzi.

 

© 2017 Kinelkovska. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia użyte na stronie stanowią własność właściciela strony.